Wspólna msza na tamie
Ruch przez tamę odbywał się płynnie, choć wolniej niż zazwyczaj, więcej było tam natomiast policjantów i miejskich strażników. Tradycyjny niedzielny "pchli targ", odbywający się przy pobliskiej alei Kazimierza Wielkiego, w ten weekend przeniesiono na sobotę. Włocławskie uroczystości z okazji 25 rocznicy męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki nie zdezorganizowały życia miasta.
Elżbieta Bańka, pielęgniarka zatrudniona w placówce opiekuńczo-wychowawczej w podwłocławskim Brzeziu, była członkiem pocztu sztandarowego włocławskiego oddziału "Solidarności". Dotarła na tamę już o godzinie jedenastej trzydzieści, żeby znaleźć się jak najbliżej ołtarza. W imieniu pielęgniarek miała krótkie wystąpienie podczas uroczystej mszy, chodziło o to, by nie przedzierać się później przez tłumy ludzi, przybyłych na obchody 25. rocznicy męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Pogoda, na szczęście, dopisała, przydało się jednak ciepłe ubranie.
- Od lat jestem członkiem pocztu sztandarowego włocławskiego oddziału "Solidarności" - mówi pani Elżbieta. - Nie wyobrażam sobie, że miałoby mnie zabraknąć na tamie właśnie wczoraj, gdy w zadumie, z wielkim wzruszeniem, modliliśmy się za księdza Jerzego. To był przecież nasz ksiądz, kapelan "Solidarności".
W okolicach włocławskiej tamy, gdzie koncentrowały się wczoraj rocznicowe uroczystości, policjantów i strażników miejskich było więcej niż zwykle. - Chodzi przede wszystkim o regulowanie ruchem, o ułatwienie gościom i mieszkańcom Włocławka dotarcie na tamę - mówiła Małgorzata Marczak, rzeczniczka włocławskiej policji. Wielu mieszkańców Zawiśla oraz osoby, jadące w kierunku Lipna, wybierały jednak drogę przez most stalowy, obawiając się korków. Może dzięki temu ruch przez zaporę odbywał się płynnie, choć wolniej niż zwykle.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl