Znaleźć sposób na "L"
- Samochody nauki jazdy są jak zmora - denerwuje się Waldemar Maruszak, kierowca. - Wszędzie ich pełno! To problem miast, w których są ośrodki egzaminowania kierowców.
- Codziennie spędzam kilka godzin w samochodzie - mówi Bartosz Kuczma z Bydgoszczy. - W samym centrum rzeczywiście zdarza się, że "elki” blokują ruch i to jeszcze w godzinach szczytu. Uważam, że problem można rozwiązać. Wystarczy tak przygotować plan kursów, by początkujący kierowcy szlifowali swoje umiejętności na ulicach, np. do godziny 14. A później - wieczorem, gdy ruch jest mniejszy.
Wśród bydgoskich kierowców coraz częściej pojawiają się sugestie, że wyjściem z sytuacji byłoby zamknięcie kilku ulic w ścisłym centrum miasta dla "elek”. Tak jest w Pile, bliscy wprowadzenia podobnego rozwiązania są łodzianie. Regulacja może zostać wprowadzona odpowiednią uchwałą radnych miasta. Z opinii Biura Analiz Sejmowych wynika, że jest to możliwe. Przepisy, które zabraniają poruszania się po centrum ciężarówkom, można zastosować również do aut, którymi uczą się jeździć kursanci.
Wśród bydgoskich rajców ten pomysł nie znajduje zwolenników. - Myślę, że nie jest to potrzebne - twierdzi radny Piotr Król. - Każdy musi się przecież nauczyć jeździć w godzinach szczytu. Większym problemem jest to, że egzaminatorzy w Bydgoszczy od lat nie zmieniają trasy podczas egzaminów na prawo jazdy. W rezultacie całe osiedle Leśne jest zablokowane przez kursantów.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl