Bitwa o Plac Wolności trwa. Radni i posłowie z Włocławka przyjechali do marszałka, żeby uzgodnić szczegóły projektu rewitalizacji miasta. Chcą wiedzieć, jak wprowadzić do niego zmiany, nie opóźniając go przy tym za bardzo. Razem z nimi przyjechali miejscy kupcy. - Prezydent chce zrobić z Placu Wolności deptak i zlikwidować parkingi. To absurdalna decyzja - przekonuje Alicja Matusiak ze Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości skupionych wokół Placu Wolności.
Kupcy uważają, że przez decyzję prezydenta mogą stracić kilentów i - co za tym idzie - pracę. Włocławski Urząd Miasta zapewnia, że nie ma takiego niebezpieczeństwa. Przekonuje, że parkingi będą, tylko trochę dalej, przy galerii handlowej. - Chcemy upiększyć miasto, póki mamy szansę na unijne pieniądze - mówi Monika Budze-niusz, rzecznika prezydenta miasta. - Jak długo jeszcze można czekać? Za kilka lat mniejsze sklepy na placu mogą nie wytrzymać konkurencji z "Wzorcownią”. Jak wówczas przyciągniemy włocławian na Plac Wolności? Dlatego trzeba wprowadzać zmiany już teraz.
Samorządowcy mają wątpliwości. - Rewitalizacja powinna ożywiać zdegradowane obszary miasta - mówi radna Dorota Dzięgelewska. - Jest wiele innych miejsc, które bardziej potrzebują pomocy , jak Stare Miasto czy Bulwary. To nimi prezydent powinien zająć się w pierwszej kolejności.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl