Wraz z otwarciem Wzorcowni właścicieli i sprzedawców sklepów w Śródmieściu ogarnął strach. Większość klientów wybrała się do Wzorcowni. Jedni, by wydawać pieniądze, inni z ciekawości. To wystarczyło, by kupcy zaczęli się bać. - Rzeczywiście pierwsze dni nas zmartwiły, bo klientów wyraźnie ubyło - mówi Edyta Perkowska, właścicielka sklepu Quiosque. - Teraz jednak zauważamy, że nasze stałe klientki do nas wracają, bo są przywiązane do marki. Poza tym cenią sobie spokojną atmosferę, jaka panuje w naszym sklepie.
Gorzej sytuację oceniają pracownicy stoisk z ubraniami, które nie mają wypracowanej marki. - Spadek obrotów jest ogromny - twierdzi sprzedawczyni jednego z takich stoisk w Jacobie przy pl. Wolności. - Zawsze przed Świętem Zmarłych ruch był większy. W tym roku odwrotnie. Wzorcownia bezwzględnie odebrała nam klientów. Trudno jednak przetłumaczyć to pracodawcom, bo oni wymagają, aby sprzedawać jak najwięcej. Tylko komu?
Szał zakupów przeniósł się do nowo otwartego centrum handlowego. Tam na brak klientów nikt nie narzeka. - W ciągu pierwszych pięciu dni galerię odwiedziło 106 tysięcy osób - mówi Paweł Wróbel, dyrektor CH Wzorcownia. - To pozwala nam sądzić, że wszyscy dorośli włocławianie już tutaj byli. Zainteresowanie jest ogromne i sądzimy, że utrzyma się jeszcze do stycznia. Teraz trwa najlepszy okres dla handlu.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl