Do włocławskiego inspektoratu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wpływa miesięcznie około 400 wniosków w tej sprawie. Oznacza to, że rocznie zajmowane są konta prawie pięciu tysięcy emerytów i rencistów z Włocławka i powiatu. Swoisty rekord padł w styczniu, gdy zajęto ponad pół tysiąca emeryckich kont. Na taką skalę nigdy ZUS nie obcinał emerytom świadczeń. Powodem jest niespłacanie kredytów lub nieuiszczanie rachunków - np. czynszu. Tym, którzy mają największe długi, na życie pozostaje miesięcznie niewiele ponad 300 zł. To bowiem minimalna kwota, jaką można pozostawić emerytowi. ZUS nie może natomiast odmówić zajęcia emerytury czy pensji.
- Jesteśmy zobowiązani do realizacji zajęcia części środków każdej osoby, które wypłacamy świadczenie - mówi Bożena Wankiewicz, rzecznik toruńskiego oddziału ZUS, który swoim zasięgiem obejmuje również Włocławek. - To podobna sytuacja, w jakiej są pracodawcy wypłacający pensję pracownikowi - również muszą realizować dokumenty przesyłane przez komorników. Odmowa zakończyłaby się wnioskiem do sądu.
Spora grupa zadłużonych emerytów to 80- i 90-latkowie. Najstarszy ma 93 lata i ponad 5 tys. zł długu. Rekordzistką jest 84-latka z długiem ponad 54 tys. zł.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl