Od wtorku na oddziale pracuje jeden neurochirurg - pozostali czterej złożyli wypowiedzenia. Wszystkie planowane operacje zostały zawieszone do odwołania. - Dla nas to beznadziejna sytuacja - mówiła wczoraj jedna z pacjentek. - Jednak lekarzy rozumiem. Gdyby nie mieli powodów, na pewno by nie zdecydowali się na taki krok.
Neurochirurdzy nie chcieli mówić o powodach swojej decyzji. W ich imieniu wypowiedział się ordynator - jedyny z całego zespołu, który wypowiedzenia nie złożył. - Nie chodzi o podwyżki, ale o obniżki - mówi dr Aleksander Sinkiewicz, ordynator Oddziału Neurochirurgii Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku. - Neurochirurdzy zatrudnieni na kontraktach otrzymali w tym miesiącu niższe wynagrodzenia, niektórzy nawet o jedną czwartą.
Ordynator podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Problemem są także warunki, w jakich lekarze muszą pracować. - Lekarze oczekują od dyrekcji deklaracji, że oddział zostanie wyremontowany i doposażony - dodaje dr Aleksander Sinkiewicz. - Brakuje wielu podstawowych urządzeń, na przykład tomografu komputerowego. W tej chwili, by wykonać badanie, musimy zawozić pacjenta do innej miejscowości, oddalonej o dwa kilometry, a potem trzeba go przywieźć z powrotem, narażając go na ewentualne urazy czy komplikacje.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl