- Dla nas to już żadna sensacja - mówi o śluzowaniu ogromnych statków przez tamę we Włocławku Stanisław Krzyżelewski, zastępca kierownika tutejszego Inspektoratu Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. - Musimy dbać „tylko” o zachowanie szczególnego bezpieczeństwa, bo śluzowane jednostki często mają wymiary zbliżone do parametrów samej śluzy.
Tak właśnie jest w przypadku statków powstających w płockim Centromoście i spławianych Wisłą do morza. Stocznia rzeczna w Płocku buduje także obiekty większe, ale te muszą pokonywać mierzącą 115 na 12 metrów śluzę w częściach i być składane w toruńskim Porcie Zimowym. Tak było na przykład ze zbiornikowcem, którego śluzowano latem zeszłego roku.
Chemikaliowiec, który dotrze do tamy w najbliższą środę, powstał na zamówienie Holendrów i ma wymiary 110 na 11 metrów . - Taki statek jest większy niż wybudowany tuż po drugiej wojnie i znany większości z nas „Sołdek”. Jest w stanie zabrać taki ładunek, jaki musiałoby przewieźć sto 30-tonowych cystern - mówi Stanisław Beca, stoczniowiec z 40-letnim stażem, dyrektor do spraw ekonomiczno-finansowych w Centromoście.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl