Do poszukiwania oszczędności samorządy zmusiła zmiana w ustawie o finansach publicznych, dotycząca równoważenia dochodów bieżących z wydatkami. Jeżeli miasta i gminy nadal będą wydawać więcej niż są w stanie zarobić, stracą możliwość zapożyczania się na inwestycje. To oznacza zahamowanie rozwoju. Spełnić nakaz ustawodawcy wielu samorządom będzie trudno, bo ich wydatki ciągle rosną. - Budżet w największym stopniu zasilany jest przez podatki od nieruchomości, które wzrastają zaledwie o poziom inflacji, natomiast ceny utrzymania gminy rosną wiele szybciej - mówi Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz Kowala. - Ogromnym problemem jest utrzymanie oświaty, szczególnie w kontekście ciągle rosnących zarobków nauczycieli. Także koszty energii elektrycznej pochłaniają dużą część środków. Tylko na oświetlenie obwodnicy rocznie wydajemy około stu tysięcy złotych.
Niekorzystne dla samorządów jest też obniżenia podatków dochodowych.- Dla podatników jest to bardzo korzystne, dla nas natomiast oznacza mniejsze wpływy do budżetu - dodaje Eugeniusz Gołembiewski. - Większe bezrobocie również nie jest bez znaczenia.
W związku z tym urzędy muszą szukać oszczędności wszędzie, gdzie tylko się da. We Włocławku znana jest wysokość planowanych cięć. - Oszczędności, jakie musimy wprowadzić, wyniosą około 20 milionów złotych - wyjaśnia Monika Budzeniusz, rzecznik prezydenta Włocławka. - Obecnie jesteśmy na etapie konstruowania budżetu. Do 15 listopada powinien zostać przekazany do oceny Regionalnej Izbie Obrachunkowej.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl