Na pęknięty wrzód żołądka podali herbatę
- Zamiast natychmiast wypuścić mnie do szpitala, dali mi tabletkę przeciwbólową - denerwuje się Piotr, który prosto z izby wytrzeźwień trafił na stół operacyjny.
Włocławianin twierdzi, że pobyt we włocławskiej izbie wytrzeźwień mógł zakończyć się dla niego tragicznie. - W nocy wręcz zwijałem się z powodu bardzo silnego bólu brzucha, ale nikt nie wezwał karetki - opowiada Piotr. - Podali mi tylko tabletkę i szklankę herbaty. To chyba nie jest odpowiednia terapia w przypadku pęknięcia wrzodu żołądka?
Piotr do izby wytrzeźwień trafił 3 grudnia w godzinach popołudniowych. Nocą poczuł się bardzo źle i poprosił lekarza, żeby mu pomogli.- Cierpiałem kilka godzin, dopiero około czwartej nad ranem pozwolili mi stamtąd wyjść - wspomina. Mężczyzna prosił również, aby oddali mu sto złotych, które wzięli w depozyt, żeby mógł jechać do szpitala taksówką, jednak pracownicy nie zgodzili się. Kiedy udało mu się dotrzeć do szpitala, lekarze zdecydowali o natychmiastowej operacji. Okazało się, że miał rozlane zapalenie otrzewnej. Pomóc mu mogło jedynie płukanie i drenaż brzucha. - Mogłem umrzeć w tej izbie wytrzeźwień! - przekonuje mężczyzna. - Gdyby chodziło o zwykły ból brzucha, nie robiłbym wokół siebie tyle zamieszania. Ale pękł mi wrzód miałem chyba prawo domagać się pomocy!
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl