Mundur dobry na kryzys
Włocławianie zasypują podaniami o pracę służby mundurowe. Niestety, dokumenty lądują w komendanckich szufladach, bo większość instytucji nie ma wolnych miejsc.
Podczas ostatniego naboru do włocławskiej straży miejskiej o jeden etat rywalizowało 11 osób. Wśród nich był Przemysław Rosłaniak. O pracę municypalnego starał się już drugi raz. - Zależy mi bardzo na tej pracy, bo wiadomo, jak we Włocławku trudno znaleźć stałe zatrudnienie - tłumaczył przed egzaminem. W przeciwieństwie do największych polskich miast, gdzie w komendach są wakaty, włocławskie służby przeżywają oblężenie kandydatów.
Aż 104 chętnych przypadło na jedno stanowisko pracy w służbie cywilnej w straży pożarnej. Nie mniejsze zainteresowanie towarzyszyło również pracy strażaka. - Wpłynęło około setki podań - mówi Dariusz Politowski, rzecznik prasowy Miejskiej Komendy Państwowej Straży Pożarnej. - Co prawda, pensja jest niewysoka, ale w czasach wysokiego bezrobocia kandydatów kusi perspektywa przywilejów emerytalnych i stabilność zatrudnienia. Wiadomo, że strażak będzie potrzebny do końca świata i jeden dzień dłużej. Niektórzy chcą zostać strażakami ze względu na rodzinne tradycje. Niestety, w przyszłym roku nie przyjmiemy żadnej osoby. Co prawda, dwóch strażaków odejdzie na emeryturę, ale ich miejsca zajmą absolwenci szkół pożarniczych, których mamy obowiązek zatrudnić w pierwszej kolejności.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl