Zima zła, także na remonty
Zaledwie kilka mroźnych dni wystarczyło, by na włocławskich drogach pojawiły się nowe pęknięcia i dziury. Kiepski stan ulic przeszkadza i kierowcom, i pieszym. Niestety, na razie lepiej nie będzie.
- To skandal! - denerwuje się pan Darek, taksówkarz z Włocławka. - Co roku to samo, dziura na dziurze. Jeździmy slalomem, niektórzy kierowcy omijają wyrwy w ostatniej chwili. Wystarczy, że ktoś inny przystąpi do wyprzedzania i wypadek gotowy.
W Miejskim Zarządzie Dróg zapewniają, że robią co mogą. - Staramy się większe ubytki usuwać na bieżąco, ale to na długo nie starcza - mówi Waldemar Konopczyński, zastępca dyrektora MZD. - Gdyby sroga zima zaczynała się w listopadzie, a temperatura rosła dopiero na wiosnę, remont wykonywalibyśmy raz i skutecznie.
Kierowców nie przekonują takie wyjaśnienia. - Ludzie oszczędzają jak mogą, ale nie na naprawy samochodów - zauważa pan Jan, mieszkaniec Południa. - Ciekawe, czy MZD będzie tak chętnie wypłacało nam odszkodowania. Nie lepiej wydać te pieniądze na remonty?
Dyrekcja MZD przyznaje, że zimą i tuż po niej wniosków o odszkodowania za uszkodzenia samochodów na skutek złego stanu nawierzchni jest więcej niż w pozostałej części roku. - Dziury są mniej widoczne, gdy leży śnieg i trudno ocenić ich głębokość, stąd więcej uszkodzeń samochodów - przyznaje Waldemar Konopczyński.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl