Ubywa miejsc dla palaczy
We Włocławku przybywa miejsc, w których obowiązuje całkowity zakaz palenia. Tam, gdzie jeszcze go nie ma, bardzo ograniczono strefy dla palaczy.
Zapalić w miejscu publicznym jest coraz trudniej, a niebawem może to być możliwe tylko pod gołym niebem. Palacze w większości czują się dyskryminowani. - Piwo i papieros to idealne połączenie - mówi pan Jan, mieszkaniec osiedla Zazamcze. - Kto nigdy nie palił, tego nie zrozumie. Dla niektórych to nie tylko nałóg, ale i przyjemność. A niepalący chcą nam to odebrać.
Natomiast z takich zasad zadowoleni są niepalący klienci. - Chętniej odwiedzam miejsca, w których obowiązuje zakaz palenia - mówi Magda, studentka z Włocławka. - Od dymu szczypią oczy i śmierdzą ubrania. Po wieczorze spędzonym wśród palaczy wszystko nadaje się do prania.
W restauracji Wikaryjka można palić tylko w holu lub na tarasie. - Na stołach nie ma popielniczek, to pierwszy sygnał, że obowiązuje u nas zakaz palenia - mówi właścicielka restauracji. - Zdecydowaliśmy się na takie obostrzenie, ponieważ dym może przeszkadzać podczas jedzenia, poza tym przesiąkają nim obrusy, zasłony i meble.
więcej w "Nowościach Włocławskich"