Głównym powodem zaognionej sytuacji we włocławskim oddziale neurochirurgii jest brak porozumienia pomiędzy dyrektorem szpitala, a lekarzami neurochirurgii co do stawek wynagrodzenia. Jak twierdzą pracownicy oddziału, nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale również o wyposażenie oddziału, które ma wiele lat, jest przestarzałe i nie pozwala zapewnić odpowiedniej opieki medycznej pacjentom. Od dwóch lat włocławski oddział nie ma podstawowego sprzętu, jakim jest tomograf komputerowy, a pacjenci wymagający badania kierowani byli i są do innych placówek medycznych. Już pod koniec ubiegłego roku neurochirurdzy zapowiadali, że jeżeli obecna sytuacja neurochirugii się nie poprawi to oni odejdą. Dodatkowo obniżenie zarobków przez dyrektora szpitala Bronisława Dzięgielewskiego dolało oliwy do ognia.
- Jak to możliwe, żeby w takim szpitalu brakowało oddziału neurochirurgii i tomografu. Przecież wiadomo, że osoby po poważniejszych wypadkach powinny być odpowiednio przebadane. Jak mają pracować lekarze? Żeby w 116 tys. mieście nie było oddziału neurochirugii z prawdziwego zdarzenia. Sama neurochirurgia powinna mieć jeden tomograf na własne potrzeby, ale co tu mówić jak w całym szpitalu nie ma jednego sprawnego. - powiedział mieszkaniec Włocławka.
W piątek około godziny 10.00 miało dojść do zawieszenia oddziału neurochirurgii i ewakuacji wszystkich chorych do innych szpitali. Na szczęście dla pacjentów i mieszkańców Włocławka decyzja została cofnięta. Na obecną chwilę nie wiadomo jakie decyzje zostaną podjęte w sprawie oddziału. Wiadomo, że obie strony ponownie przystąpią do rozmów i trzeba mieć nadzieję, że tym razem uda się znaleźć złoty środek na uzdrowienie obecnej sytuacji.
Przesłane przez Wojciecha Jaranowskiego pismo do Marszałka Całbeckiego z prośbą o interwencję i mediacje w Szpitalu Wojewódzkim we Włocławku ws. Oddziału Neurochirurgii:
- Po mojej dzisiejszej wizycie w Szpitalu i rozmowie z dyrektorem Dzięgielewskim i jego zastępcą oraz Ordynatorem Oddziału Neurochirurgii odnoszę wrażenie, że głównym powodem konfliktu są złe warunki pracy na oddziale. O pomstę do nieba woła nie tylko „wysłużony” stół operacyjny, ale także zaplecze socjalne bloku operacyjnego i innych pomieszczeń. Kłaniają się także warunki bhp w zakresie np. ewakuacji. Zastępca dyrektora Pan Kwiatkowski stwierdził, że w tym roku będzie zakupiony nowy stół operacyjny i inny sprzęt medyczny. Szkoda, że dopiero w tym roku, być może po proteście neurochirurgów. Jeśli chodzi o tomograf, to uroczyste otwarcie pawilonu z tomografem ma odbyć się 7 maja br., czyli rok po rozpoczęciu procedury przetargowej. W odpowiedzi na moją interpelację w sprawie tomografu i rezonansu magnetycznego uzyskałem odpowiedź dyrektora szpitala, że w chwili obecnej Szpital jest w trakcie korekty programu funkcjonalno-użytkowego, do którego zostanie wprowadzone zadanie utworzenia Pracowni Rezonansu Magnetycznego po roku 2012.
- Jako radni będziemy czynić starania, aby remont oddziału neurochirurgii odbył się jak najszybciej, bo aktualnie Plan inwestycji Szpitala przewiduje roboty (na kwotę 2 mln. 384 tys.) na tym oddziale na 33 miesiąc od początku realizacji planu. Odnośnie płac, to kością niezgody jest obniżenie w stosunku do ub. roku uposażeń o 15 proc. Lekarze chcą przywrócenia stanu poprzedniego. Jak twierdzi dyrektor, w ubiegłym roku mając lepszy kontrakt z NFZ podniósł uposażenia lekarzom, w tym roku z kolei obniżył bo ma gorszy kontrakt. Ordynator Sinkiewicz dementuje informacje o wysokości zarobków na poziomie 12-14 tys. - tyle mógł zarobić jedynie lekarz, który był nieustannie na dyżurach, ale nie jest to norma. Jego zdaniem nakłady na płace lekarzy na tym oddziale są o wiele mniejsze niż w innych szpitalach województwa. - relacjonuje sytuację w szpitalu Wojciech Jaranowski.