Właściciele czterech kółek winą za awarie obarczają polskie drogi, zdaniem fachowców problem tkwi głównie w przesadnym oszczędzaniu na przeglądach. - Ludzie nie umieją właściwie eksploatować samochodów, zgodnie z zaleceniami producentów - mówi Wojciech Szyszkowski, właściciel Zakładu Mechaniki Pojazdowej. - Przede wszystkim nie robią przeglądów okresowych, których częstotliwość zależy od przebiegu samochodu. Wiąże się to z późniejszymi awariami, a co za tym idzie, z wydatkami.
I to niemałymi. Jak podają mechanicy, wymiana paska rozrządu kosztuje łącznie około 200-300 zł, natomiast w przypadku jego przerwania może dojść do poważnej awarii silnika (zderzenie się tłoków z zaworami może spowodować pogięcie trzonków zaworów, uszkodzenie tłoków, prowadnic zaworowych, a nawet głowicy silnika). W takim przypadku koszty naprawy sięgają 3 tysięcy złotych. - Pasek rozrządu powinien być wymieniany co kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, między 60 a 90. Kierowcy niestety tego nie robią - twierdzi Wojciech Szyszkowski. - Takie poważne awarie mamy średnio 3-4 w miesiącu. Oprócz układu rozrządu zaniedbywany jest także układ hamulcowy czy zawieszenie.
W wielu przypadkach przegląd jest traktowany jako ostateczność. - Zazwyczaj kierowcy jeżdżą samochodem tak długo, dopóki ten nie odmówi posłuszeństwa - zauważa Dariusz Żychlewicz, właściciel Zakładu Elektromechaniki Pojazdowej. - Gdy pojawia się problem, zaczynają się poszukiwania warsztatu.
więcej w "Nowościach Włocławskich"