Gospodarka stoi w miejscu
O kryzysie mówimy coraz mniej i coraz rzadziej. Włocławscy przedsiębiorcy twierdzą, że nie odczuwają jego skutków, mimo to nadal ostrożnie inwestują i niechętnie zatrudniają nowych pracowników.
- Od prawie roku bezskutecznie szukam pracy - mówi pan Piotr, mieszkaniec Włocławka, wykwalifikowany ślusarz. - Większość pracodawców, odprawiając mnie z kwitkiem, zasłaniała się kryzysem. Powoli tracę nadzieję, że znajdę pracę we Włocławku. - Nie jest tak źle, bardziej odczuwalna jest panika niż rzeczywisty kryzys - twierdzą zgodnie włocławscy przedsiębiorcy w rozmowie z „Nowościami”. W firmie ,,Anwis” produkującej żaluzje, obserwują nawet pewne ożywienie.
- Zima minęła, a wraz z wiosną kończy się dla nas sezon ogórkowy - mówi z optymizmem Dariusz Nowacki, kierownik działu handlowego ,,Anwisu”. - Odnotowujemy już nieznaczny wzrost zamówień. W związku z tym nie planujemy żadnego ograniczania produkcji, skupiamy się raczej na zwiększeniu wydajności, abyśmy mogli w najlepszy sposób obsłużyć naszych klientów.
Właściciel ,,Anwisu” kryzysu się jednak nie obawia i myśli nawet o powiększeniu załogi. - W najbliższym czasie będziemy prowadzić nabór pracowników - przyznaje Antoni Wiśniewski, właściciel firmy ,,Anwis”. - Zamierzamy zatrudnić około 10 osób. Zdaniem Jerzego Wasilewskiego, właściciela firmy Bimex-Michelin zajmującej się produkcją maszyn i narzędzi, tak naprawdę kryzys jeszcze do Polski nie dotarł.
więcej w "Nowościach Włocławek"