Ignorować, ale nie milczeć
Parki, rzadko uczęszczane ulice - to miejsca, w których kobiety mogą napotkać ekshibicjonistów. Policja przestrzega: takie spotkania mogą skończyć się gorzej niż tylko na niechcianym widoku.
Pani Zofia, mieszkanka Zazamcza, spotkała ekshibicjonistę tuż obok swojego bloku. - Usłyszałam, jak ktoś się do mnie zwraca ściszonym głosem - opowiada kobieta. - Za ogrodzeniem śmietnika zobaczyłam mężczyznę ze spuszczonymi spodniami. Próbował zwrócić moją uwagę. Nie okazałam strachu. Wyzwałam go od najgorszych, więc szybko uciekł.
Podobnej sytuacji doświadczyła pani Monika, studentka z Włocławka. - Razem z koleżankami wracałyśmy z uczelni na skróty przez park Sienkiewicza - mówi pani Monika. - Tam kilka razy trafiłyśmy na jakiegoś dewianta. Zawsze szybkim krokiem oddalałyśmy się, udając, że nic nie widzimy.
Ekshibicjoniści na ogół próbują osiągnąć satysfakcję seksualną wyłącznie z publicznego obnażania się, lecz lepiej nie bagatelizować sytuacji. Nigdy nie wiadomo, czy dewiant nie posunie się dalej. - Ekshibicjoniści w większości nie są agresywni, lecz obrażanie ich czy publiczne ośmieszanie może wywołać agresję - przestrzega Aneta Sokołowska, psycholog. - Celem ekshibicjonisty jest osiągnięcie satysfakcji z tego, że ktoś go ogląda, dlatego najlepsze byłoby naturalne zachowanie, nieokazywanie zaskoczenia, strachu, tak aby tego celu nie osiągnął.
więcej w "Nowościach Włocławskich"