Cierpliwość wkrótce zostanie wynagrodzona, bowiem obiekt może zostać oddany do użytku jeszcze przed końcem roku szkolnego.
Zabiegi o budowę ujeżdżalni trwały latami. Inicjatorzy, jak zapewniają, wierzyli do końca, że uda się zgromadzić potrzebne środki. W efekcie wart ponad 230 tys. zł obiekt powstał bez udziału środków publicznych - z darów od firm i ze zbiórek podczas charytatywnych imprez. - Nigdy nie tracę wiary, że jestem w stanie osiągnąć swój cel - mówi Dorota Borzęda-Wilczura, prezes Stowarzyszenia „Daj Szansę”, które zgromadziło pieniądze na obiekt. - W przypadku hipodromu zwątpienie ogarnęło mnie tylko raz, gdy zobaczyłam kosztorys. Nie wiedziałam, że będzie aż tak drogi. Gdy jednak jeden z darczyńców, firma Akzo-Nobel, przekazała 40 tys. złotych, wiedziałam, że uda nam się zebrać resztę.
Jak mówi pani prezes, początkowo zakładano złożenie wniosku o unijną dotację. Przeszkodą był jednak brak własności gruntów. Wyjątkowe jest też to, że hipodrom powstał jako obiekt przyszkolny. Dzięki lokalizacji ujeżdżalni przy Zespole Szkół Integracyjnych nr 1 przy ul. Wienieckiej, uczniowie unikną kłopotliwych i kosztownych dojazdów na Michelin. W innych miastach podobne obiekty są z reguły budowane przy ośrodkach terapeutycznych. Jednak wciąż należą do rzadkości. A potrzeby w zakresie hipoterapii są ogromne.
więcej w "Nowościach Włocławskich"