Ta oszczędność może zabić
Kominiarze ruszyli do pracy. Rozpoczął się sezon grzewczy, więc trzeba wyczyścić przewody dymne. Ci, którzy będą na tym oszczędzać, ryzykują nawet życiem.
Jesienią kominiarze w całej Polsce mają o wiele więcej pracy niż w pozostałych porach roku. Wzywani są zarówno do rutynowych kontroli, jak i nagłych awarii kominów. - Przewody dymowe w kominach powinny być czyszczone cztery razy w roku. Norm tych przestrzegają głównie zarządcy budynków należących do miasta, prywatni właściciele bywają mniej obowiązkowi - mówi Wiesław Morawski, szef włocławskiego oddziału Spółdzielni Pracy Kominiarzy. - Właściciele indywidualni często odmawiają przyjęcia usługi, tłumacząc że sami zrobią porządek. Dopiero, gdy nie dają sobie rady, dzwonią po kominiarza.
Koszt jednorazowego czyszczenia przewodów dymnych sięga 15 zł. To niewiele w porównaniu z ryzykiem, jakie występuje jeśli komina nie wyczyścimy. - Największą konsekwencją takiej oszczędności może być zaczadzenie - mówi Wiesław Morawski. - Często zdarza się też, że ludziom kopci się w mieszkaniu. Wtedy dzwonią do straży pożarnej, a tak naprawdę powinni wygasić ogień i zadzwonić po kominiarza. Jeśli ktoś nie czyścił komina już kilka lat i przewody są bardzo zanieczyszczone wtedy nasza usługa może wynieść 60 złotych.
więcej w "Nowościach Włocławskich"