- Te pstrokate reklamy aż kłują w oczy - krytykuje pani Magdalena z Południa. - Nie mam nic przeciwko, żeby tak obwieszone były osiedla, ale tę naszą ubogą w piękno starówkę można by oszczędzić.
- Najgorzej wygląda Warszawska, im bliżej placu Wolności, tym więcej reklam - mówi pan Marcin, przedsiębiorca. - Ostatnio przyjechali do mnie znajomi z Bydgoszczy, którzy będą u nas prowadzić kampanię reklamową. Obawiali się, że we Włocławku będzie problem z uzyskaniem zgody na zawieszenie dużych banerów, ale to, co zobaczyli w centrum, uspokoiło ich.
Przeciwnikiem zakrywania miasta szyldami i reklamami jest również włocławski rzeźbiarz Antoni Bisaga. - Po to architekt projektuje fasadę budynku, żeby była ona jak najmniej przysłaniana czymkolwiek i zdobiła obiekt przez wieki - mówi Antoni Bisaga. - Wartość środowiska w danym mieście ocenia się również po tym, czy z szacunkiem podchodzi się do cudzej pracy. We Włocławku tego szacunku brakuje, przez to miasto zatraca swoje oblicze. Mamy tu piękną architekturę, widać to na wyższych, niczym nie przysłoniętych kondygnacjach budynków.
więcej w "Nowościach Włocławskich"