Nie ma siły na bezdomnych?
Dworce, sklepy, autobusy, a nawet klatki schodowe - to tylko kilka miejsc, w których bezdomni chcą się uchronić przed zimnem. - Niech wyniosą się do schroniska! - żądają pozostali mieszkańcy miasta.
- Dziewczyny, dajcie kawałek - z taką prośbą zwrócił się w ubiegłym tygodniu bezdomny do dwóch studentek jedzących zapiekanki. Dwudziestolatki czekały na dworcu PKP na pociąg do Warszawy.
- Było zimno, więc schowałyśmy się z jedzeniem do środka, okazało się, że był to fatalny pomysł - mówi Karolina Woźniak, studentka matematyki w Warszawie. - Facet okropnie śmierdział, wyszedł nie wiadomo skąd i podszedł bardzo blisko. Od razu odechciało mi się jeść. Zostawiłam zapiekankę na krześle i wybiegłam na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Jestem wściekła, bo ktoś powinien tego pilnować.
Niestety, straż miejska nie może zapobiegać takim sytuacjom. Żebranie nie jest zabronione, pobyt bezdomnych na dworcu też nie. - Dworzec jest miejscem publicznym dla wszystkich i nie możemy podejmować tam interwencji, jeśli osoba taka nie zakłóca porządku - wyjaśnia Norbert Struciński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej we Włocławku.
więcej w "Nowościach Włocławskich"