Wymarzony termin na ślub? Przełom lata i jesieni. Najlepiej w miesiącu zawierającym "r". I tak się składa, że sierpień, wrzesień i październik to najgorętszy czas w weselnym biznesie. Tak przynajmniej twierdzi większość z tych, którzy na tym zarabiają. - Najlepiej byłoby, gdyby sezon weselny trwał dwanaście miesięcy - mówi Róża Orbaczewska, właścicielka Zajazdu "Orbaś", jednego z najbardziej popularnych miejsc, gdzie wręcz wypada wyprawić wesele.
"Martwych" miesięcy nie jest aż tak wiele w weselnym kalendarzu, bo nawet w maju, tradycyjnie uważanym za mało szczęśliwy dla nowożeńców, zdarzają się już przyjęcia. Jednak w poście czy adwencie rzadko kto chce się bawić. - W tym czasie, liczę że są to plus minus cztery miesiące, musimy sobie jakoś radzić - twierdzi Róża Orbaczewska. - Dlatego prowadzenie tego rodzinnego interesu ma swoje plusy i minusy.
Młode pary rezerwują zajazd najpóźniej na dwa, trzy lata przed ślubem. - Przyjmujemy już zgłoszenia na 2013 rok - przyznaje właścicielka. Zjazd ma też miejsca hotelowe, co w przypadku położenia za miastem nie jest bez znaczenia. - Proponujemy polskie jadło, typowo biesiadne, ale jesteśmy otwarci na inne kulinarne wyzwania - podkreśla Róża Orbaczewska. - Mamy sprawdzonych pracowników, którzy są z nami od lat.
więcej w "Gazecie Pomorskiej"