Około 2800 złotych - tyle wynosi przeciętne wynagrodzenie w naszym województwie. Ta średnia jest jednak przez niektórych podważana. Włocławski ślusarz, pan Kamil, zarabia na rękę około półtora tysiąca złotych. - Tuż przed pensją zawsze jest u nas w domu krucho - mówi pan Kamil. - Nie mogę jednak narzekać, bo znam wiele osób, które mają najniższe wynagrodzenie. Dlatego, gdy słyszę o tych średnich, zastanawiam się, skąd się one biorą, bo we Włocławku mam tylko jednego kolegę, który tyle zarabia. Jak słyszę o zarobkach prezesów, to robi mi się niedobrze. Nie chodzi o to, że komuś zazdroszczę, ale przecież to wszystko z naszych pieniędzy.
Bossowie komunalnych przedsiębiorstw nie oglądają się jednak na przeciętnych zjadaczy chleba, bo już dawno przegonili prezydenta Włocławka. Czy powinni więcej otrzymywać od włodarza miasta? - To prezydent zarabia za mało - mówi Elżbieta Mostowiak, prezes spółki „Baza”. - Ja za takie pieniądze na pewno bym się nie zgodziła zasiadać na tym stanowisku. Przecież to jest harówka.
Wielu prezesów denerwuje się, gdy dziennikarze pytają o wysokość ich wynagrodzenia. - Co to za pytanie - obruszył się Michał Pietraszewski, prezes MPEC, odsyłając nas do swojego oświadczenia majątkowego. Na kolejne, czy powinien dostawać więcej od prezydenta miasta, również odpowiedzi nie udzielił. - Nie odpowiem na to pytanie, bo jest niepoważne - odparł.
więcej w "Nowościach Włocławskich"