Tragedia rozegrała się 8 grudnia 2010 roku. Dwa dni wcześniej Ewelinka świętowała swoje 14 urodziny. Dziewczynka wsiadła na rower i pojechała do szkoły. Nigdy jednak tam nie dotarła. W poszukiwaniach nastolatki brali udział policjanci, strażacy, wojsko, leśnicy i mieszkańcy Służewa. Przełom w sprawie nastąpił dopiero 4 stycznia, kiedy to pracownik leśnictwa znalazł w lesie szczątki dziewczynki. Badania genetyczne potwierdziły, że jest to Ewelina.
Kilkanaście dni później, w wyniku działań funkcjonariuszy KWP w Bydgoszczy, został zatrzymany Jacek U., którego podejrzewano o dokonanie zbrodni. W toku dalszych czynności ustalono, że 26-latek potrącił samochodem dziewczynkę, siłą wciągnął do auta, zawiózł do lasu i tam zgwałcił i zamordował nastolatkę.
Jacek U. przyznał się do winy i został tymczasowo aresztowany. Śledztwo prowadzili funkcjonariusze KWP w Bydgoszczy pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Włocławku. Przyznanie się nie jest królową dowodów, to zasada znana od czasów rzymskich. Dlatego nie możemy w tej sprawie pominąć żadnych dowodów, musimy je poddać weryfikacji tak w sferze materialnej, jak i w sferze psychologicznej – wyjaśniał wówczas Michał Trafny, prokurator okręgowy.
Akt oskarżenia przeciwko Jackowi U. trafił do Sądu Okręgowego we Włocławku w połowie tego roku. Choć rodzice zamordowanej dziewczynki zgodzili się na to, by rozprawa toczyła się przy drzwiach otwartych, sąd, na wniosek oskarżonego utajnił proces. Do tej pory przesłuchano rodzinę Eweliny oraz świadków. Jednak na końcowe orzeczenie sądu trzeba będzie jeszcze zaczekać, bowiem nie przesłuchano jeszcze wszystkich biegłych. Rodzice Ewelinki, którzy są oskarżycielami posiłkowymi, chcieliby, aby sprawa zakończyła się jak najszybciej. Oczekujemy, że Jacek U. dostanie dożywocie, bo kary śmierci niestety nie ma. Ale takie prawdziwe dożywocie, żeby mógł wyjść na wolność najwcześniej po 45 latach – mówili przed rozprawą. A ta trwała zaledwie kilka minut, bo na sali nie pojawili się biegli.
Kolejną wyznaczono na 31 stycznia 2012 roku.