Jak to z wejściem na basen było
Internauta twierdzi, że włocławianie są gorzej traktowani na basenie niż osoby przyjezdne. I opowiada, że w piątek wieczorem nie mógł korzystać z pływalni, w takim zakresie jak zazwyczaj. Krytykuje też zachowanie kasjerki, ratowników i dyrektora OSiR. Ten z kolei mówi, że zarzuty mężczyzny są nieuzasadnione.
Internauta Krzysztof przesłał do naszej redakcji maila, w którym powiadomił nasz portal. Internauta twierdzi, że w styczniu kupił 11 karnetów, aby wspólnie z kolegami korzystać z basenu w piątki, o godzinie 21.00. 17 lutego, na pływalni Delfin” pojawiła się 32-osobowa grupa kolonijna. Poinformowałem telefonicznie swoich kolegów, co się na basenie dzieje i aby nie przyjeżdżali, bo pływanie w tyle osób raczej jest bez sensu. Ogólnie sytuacja ta nie byłaby na tyle skomplikowana, gdyby nie kolejne czynniki. Po wejściu na basen ratownicy stwierdzili „przez kolejne 15 minut państwo możecie pływać tylko do połowy długości i połowy szerokości basenu” z uwagi na to, że kolonia musiała przejść jakiś test czy szkolenie - relacjonuje pan Krzysztof.
Mężczyzna twierdzi, że osobom posiadającym karnet został wyznaczony jeden tor do pływania. Było nas 5 osób, ale zgodnie z ilością sprzedanych wejściówek, w każdej chwili mogło zjawić się jeszcze jedenaście. Zadzwoniłem do dyrektora basenu, który w sposób bezczelny zaczął odpowiadać na moje pytania – pisze internauta, który zapytał Jana Sieraczkiewicza o jakąś rekompensatę za to, co się działo na basenie. - Dyrektor OSiRu wykazując brak kultury zaczął w co drugie słowo się wcinać, aż w końcu gdy ja zacząłem mówić o co chodzi, to w sposób chamski stwierdził, że nie będzie rozmawiał i się rozłączył. Moim zdaniem osoba sprawująca tak odpowiedzialną funkcję nie powinna się zachowywać w ten sposób i raczej powinna wykazać zainteresowanie tą sprawą.
Dyrektor OSiR sprawę stawia w całkiem innym świetle. - W piątek wieczorem odebrałem telefon. Rozmówca pozostał anonimowy. Mężczyzna, wyraźnie zdenerwowany, podniesionym głosem żądał (!) natychmiastowej interwencji. Powiedziałem, że mogę się z nim spotkać w poniedziałek, kiedy wyjaśnię sprawę z pracownikami. W piątek było już za późno, aby to zrobić – wyjaśnia Jan Sieraczkiewicz. - W poniedziałek okazało się, że zarzuty mężczyzny były nieuzasadnione, ponieważ w podanym przez niego terminie, na pływalni przebywało w sumie 36 osób, o 4 mniej niż przewidują przepisy. Niestety, nie mam jak przekazać tej informacji osobie zainteresowanej, ponieważ zadzwonił do mnie z ukrytego numeru telefonu.
Dyrektor dodaje, że zawsze jest gotów do rozmów na temat funkcjonowania obiektu, ale najpierw musi zweryfikować przekazywane informacje. - Zwłaszcza, kiedy ktoś zgłasza mi jakiś problem, muszę ustalić stan faktyczny – mówi J. Sieraczkiewicz.
Jedno jest pewne: problemów z komfortowym pobytem na basenie na pewno będzie mniej, kiedy do użytku zostanie oddana druga kryta pływalnia, co prawdopodobnie nastąpi na początku marca.