Dramatyczna sytuacja włocławskiej oświaty
Prawdopodobnie blisko 200 pracowników oświaty dostało wypowiedzenia z pracy na skutek redukcji etatów. Szkołom brakuje pieniędzy, więc szefowie placówek tną wydatki na potęgę. Radni klubu PiS apelują do prezydenta, żeby zweryfikował plany oszczędnościowe na oświacie, bo miasto otrzymało blisko 7 milionów dodatkowej subwencji oświatowej.
Już w styczniu nieoficjalnie było wiadomo, że na prowadzenie placówek oświatowych i wynagrodzenia dla pracowników zabraknie pieniędzy. Szefowie szkół i przedszkoli wielokrotnie prezentowali dyrektorowi Wydziału Edukacji organizację pracy na nowy rok szkolny i wielokrotnie musieli ją korygować. Efekt? Likwidacja wielu stanowisk wicedyrektorskich, praca w niepełnym wymiarze dla nauczycieli, łączenie klas i grup przedmiotowych i oczywiście zwolnienia związane z redukcją etatów. Jak twierdzą radni klubu PiS, bez pracy zostanie około 150 nauczycieli i około 40 pracowników obsługi.
To tak, jakby zlikwidowano zakład produkcyjny mówią radni, podkreślając, że zwolnienia to nie tylko dramat dla osób, które staną się bezrobotne, ale także pogorszenie jakości procesu edukacji.
Jak twierdzi szef klubu radnych PiS Jarosław Chmielewski, jest jeszcze czas, by sytuacja choć trochę się poprawiła i aby prezydent wycofał się ze "szkodliwych decyzji", ponieważ miasto otrzymało dodatkowe pieniądze na subwencję oświatową.
Podczas ostatniej sesji, przy podejmowaniu decyzji na temat nowelizacji uchwały budżetowej, została zwiększona subwencja oświatowa o blisko 7 milionów złotych mówił radny powołując się na pismo ministra finansów.