PiS o grabarzach włocławskiej oświaty
W Dniu Edukacji Narodowej działacze PiS postanowili złożyć włocławskim pracownikom życzenia, a przy okazji skomentować poczynania ratusza w zakresie oświaty. Mówili między innymi o nierozsądnym - ich zdaniem - wydatkowaniu publicznych pieniędzy, pytali także o dodatkowe zajęcia dla przedszkolaków.
Radni PiS wspomagani przez posła Łukasza Zbonikowskiego krytykują ratusz za politykę oświatową koncentrując się przede wszystkim na aspekcie finansowym.
Z podatku włocławian opłaca się kształcenie niedouczonego wiceprezydenta miasta, luksusowe hotele, z jakich korzysta pan Kuźniewicz. A jednocześnie pracownicy administracyjni mają żałosne, poniżej krytyki pensje mówił poseł.
Zdaniem dr Joanny Borowiak do tej pory nie wiadomo, czy w przedszkolach będą organizowane zajęcia dodatkowe. Radna przypomniała poszczególne etapy wprowadzenia znowelizowanej ustawy o oświacie i skrytykowała bierność ratusza w podejmowaniu odpowiednich decyzji.
Od 13 czerwca samorząd Włocławka miał możliwość dobrze się przygotować do zmian. Tymczasem we wrześniu na zajęcia dodatkowe przeznaczono zero minut. Dla porównania - w Toruniu i w Płocku 2 razy po 60 minut mówiła radna.
Joanna Borowiak przypomniała, że 19 września do kasy miasta wpłynęło blisko 300 tysięcy złotych. To I kwota przekazana na rzecz rozwoju wychowania przedszkolnego i organizację zajęć dodatkowych.
Gdzie się podziały te pieniądze, skoro do tej pory takich zajęć nie ma. I dlaczego wychowanie włocławskie wygląda tak miernie pytała.
Jarosław Chmielewski wypomniał natomiast prezydentowi, że ten nie wywiązał się z umowy i nie powołał zespołu do spraw konsultacji oświatowych.
Działacze PiS życzyli osobom związanym z oświatą poprawy warunków pracy i to nie tylko tych socjalnych, ale także finansowych i prestiżowych. I tego, by jak najszybciej uwolnili się od grabarzy polskiej oświaty.