Płynie kajakiem i namawia do recyklingu
Już po raz czwarty Dominik Dobrowolski płynie kajakiem przez Polskę, zachęcając do utrzymywania wód, plaż i brzegów w czystości. Tym razem wyprawa ma wymiar nie tylko ekologiczny, lecz także patriotyczny i międzynarodowy.
Na co dzień jest przykładnym mężem i ojcem, prowadzi małą firmę zajmującą się edukacją ekologiczną. Raz na jakiś czas wsiada na kajak i rusza w rejs. Tak było także 27 czerwca, kiedy to w Warszawie rozpoczął kolejną, liczącą 1000 kilometrów, podroż do Berlina.
Ponieważ Dominik Dobrowolski nie korzysta z "dopalaczy" w postaci motoru do kajaka, a zdany jest jedynie na siłę swoich rąk, każdy dzień podróży zaczyna tuż po wschodzie słońca. Dziennie przepływa od 50 do 90 kilometrów i wpada na małe co nieco do przybrzeżnych marin. Około godziny 21.00 zaczyna się rozglądać za noclegiem. Ale wciąż podkreśla, że najważniejszym celem są spotkania z mieszkańcami i zachęcanie ich do ekologicznego sposobu życia.
Ja zawsze powtarzam, że jeśli gdzieś jesteśmy, to pozostawmy po sobie ślad na piasku a nie śmieci. Cieszę się, że ludzie słysząc o idei, która mi towarzyszy, przychodzą, by porozmawiać, a nawet czasem poczęstować piwem mówił podróżnik.
Teraz podróżnik płynie dalej Wisłą, następnie Kanałem Bydgoskim dotrze do Brdy. Dalej popłynie Notecią, Wartą i Odrą, potem niemiecką Havelą aż do jeziora Betzsee pod Berlinem, gdzie będzie honorowym gościem sprintów kajakarskich. Powinie tam dotrzeć 12 lipca.
We Włocławku do recyklingu kajakarz namawiał jedynie dziennikarzy, bo na spotkanie z Dominikiem Dobrowolskim nie przyszedł żaden przedstawiciel samorządu włocławskiego czy organizacji pozarządowej. W dalszą podróż nie zabierze zatem nawet symbolicznego włocławskiego fajansowego kubeczka, które tak chętnie rozdaje ratusz w licznych konkursach...