Budzi się bardzo wcześnie, bo już o 4 rano. Mama od razu robi jej śniadanie. Potem dziewczynka bierze 8 różnych tabletek. Cały czas musi być pod opieką mamy lub taty, bo w każdej chwili może przyjść atak padaczki. A bywało, że w ciągu dnia było ich około 200. W styczniu atak był tak silny, że lekarze obawiali się o życie małej pacjentki.
Padaczka lekoodporna sprawiła, że u dziewczynki sukcesywnie pojawiają się różne schorzenia. Stąd liczne wizyty w różnych szpitalach. Jedna z nich była szczególnie traumatyczna dla dziecka. Bez znieczulenia i leku przeciwbólowego pobierano Dominice wycinek z jelita. W pięć osób ją trzymaliśmy. Lekarz zrobił "pokazówkę" dla studentów opowiada mama Miała też trzy zabiegi na przepuklinę spowodowaną zaparciami. Podczas ostatniego pobytu na rehabilitacji w ośrodku nad morzem, na trzy dni przed końcem turnusu, zachorowała na sepsę. 10 dni w szpitalu spędziła w szpitalu, gdzie lekarze uratowali jej życie. Naprawdę, sporo przeszła...
Ze względu na chorobę, rodzina musiała się przeprowadzić z mieszkania na 3 piętrze i zamieszkać w malutkim parterowym domku. Mamy kawałek ogrodu, więc córka może tam spędzać czas. Nie zamykamy się w domu, żeby Chodzimy na spacery, bierzemy udział we wszystkich imprezach organizowanych przez stowarzyszenie Oligo i Eurointegracja. Dzieci, w miarę swoich możliwości, uczestniczą w zajęciach plastycznych, sportowych, artystycznych opowiada tata Dominiki
Dominika bardzo lubi się bawić. Uwielbia latami zbierane psy - maskotki i książkę o dinozaurach. O czym marzy? Najbardziej o kamerze cyfrowej. I to marzenie spełniło się w sobotę, kiedy w domu dziecka pojawili sie wolontariusze Fundacji Dziecięcych Fantazji.
Dziewczynka oprócz kamery, dostała pościel z uwielbianą Hanną Montaną, tapety na ścianę z psami i dinozaurami i bony na zakup wybranych artykułów w jej ulubionym sklepie. Uradowana dziewczynka wyściskała wszystkich wolontariuszy. Każdy z nich usłyszał "i love you", bo gośćmi, którzy odwiedzili Dominikę, byli wolontariusze z Kanady oraz Anna Cieślańska, koordynator projektów fundacji.
Fundacja
Zaczęło się od spełnienia marzenia Karoliny. Gary, który wraz z żoną miał firmę w Polsce, dostał list od umierającej dziewczynki.
Fundacja „Dziecięca Fantazja” jest organizacją non-profit, posiadającą status Organizacji Pożytku Publicznego. Powstała w 2003 roku. Jej jedynym celem jest wnoszenie radości w życie dzieci zmagających się z chorobami zagrażającymi życiu i nieuleczalnymi poprzez spełnianie ich najskrytszych marzeń i fantazji. Podopiecznymi fundacji są dzieci zmagające się z nowotworami, wadami wrodzonymi i chorobami genetycznymi. Przez 9 lat działalności spełniła prawie 2800 najskrytszych fantazji. 550 dzieci - oczekuje na spełnienie marzeń. Fundatorami marzeń są osoby indywidualne, firmy i organizacje.
Radość chorych dzieci powodowana spełnieniem fantazji, czasem trwa bardzo krótko. Zadzwoniła znajoma ze szpitala i powiedziała, że jest w nim chłopiec w bardzo złym stanie. Marzy o telewizorze konsoli xbox z grami. W ciągu dwóch tygodni zorganizowaliśmy prezent, a zazwyczaj dzieci czekają na niespodzianki około roku, bo musimy znaleźć sponsora. Odwiedziliśmy chłopca, był naprawdę bardzo chory, ale uśmiechnął się, ucieszył z prezentu. Przedwczoraj dostałam telefon, że Sebastian umarł w dwa dni po naszej wizycie. Tragedia. A do tego krytyczne słowa niektórych osób, które twierdzą, że zmarnowaliśmy pieniądze. Dla nas liczy się to, że sprawiliśmy mu radość, że przez te dwa dni miał wymarzony prezent opowiada Ania.
Podczas tej podróży (wolontariusze przejechali prawie 2 tysiące kilometrów) marzenia pomagali spełniać wolontariusze z Kanady. Organizujemy takie wspólne wyprawy co 2-3 miesiące. Taka wyprawa jest dla nich czymś niezwykłym, bo w Kanadzie jest bardzo dobra opieka zdrowotna. Pracują w organizacji pomagającej osobom niedostosowanym społecznie. Przeszli dwuletni program, bo kiedyś sami mieli pewne problemy: z kolorem skóry albo alkoholem. Teraz robią coś dobrego dla innych, miedzy innymi dla polskich dzieci wyjaśnia Anna Cieślańska.
Rodzice Dominiki
Mama opiekuje się córką, tata robi to, kiedy wróci z pracy. Nasze całe życie podporządkowane jest Dominice. Dopóki sił wystarczy, będziemy robić, co możemy zapewniają rodzice.
Niestety, rokowania nie są dobre. Lekarze powiedzieli nam, że za dwa lata Dominika przestanie chodzić. Nic nie można pomóc, bo córka co pół roku musiałaby mieć operację. A w takim stanie organizm nie wytrzyma mówią mama i tata.