Asia długo będzie pamiętać powrót do domu po pierwszym dniu w przedszkolu. W efekcie upadku ze stopni autobusu pobijała się i posiniaczyła. - Wracałyśmy autobusem z Zazamcza, gdzie Asia zaczęła chodzić do przedszkola, to był pierwszy września. Siedziałyśmy blisko kierowcy - mówi nasza Czytelniczka (imię i nazwisko znane redakcji), mama trzyletniej dziewczynki. - Miałyśmy wysiąść koło dworca PKP. Miałam dwie duże torby, dziecko szło przodem. Gdy Asia już miała wysiąść z autobusu, drzwi zatrzasnęły się. Chciałam uwolnić dziecko i rozewrzeć drzwi, ale stawiały opór - mówi Czytelniczka. - Prawdopodobnie wówczas kierowca otworzył drzwi przyciskiem. Dziewczynka wypadła na jezdnię, uderzając się o burtnik. - Bardzo płakała, nie mogłam jej uspokoić - opowiada matka. Tymczasem kierowca po prostu zamknął drzwi i pojechał dalej, zdążył jednak krzyknąć do matki, że dziecko powinno bardziej uważać.
Nasza Czytelniczka zgłosiła ten incydent w policji. Świadkiem zdarzenia był czekający na nią na przystanku mężczyzna. - Może gdyby kierowca zatrzymał się, sprawdził, czy nic nam się nie stało, odpuściłabym. Ale muszę wyjaśnić tę sprawę dla zasady - twierdzi Czytelniczka. Kobieta trafiła do siedziby MPK na Rysią.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl