59-letniego listonosza zaatakowano w środę około godz. 10 na końcowym odcinku ulicy Łęgskiej, blisko Tumskiej i 3 Maja. Z relacji poszkodowanego wynika, że sprawców było dwóch, mieli zakryte głowy, najprawdopodobniej byli w kapturach. Zaszli ofiarę od tyłu, niespodziewanie. Bili go po głowie twardym narzędziem, mógł to być jakiś pręt, łom albo rurka. Zabrali mu portfel. Torbę z przesyłkami zostawili.
Pobity listonosz leży w szpitalu. Stwierdzono u niego duży uraz głowy, ale jest przytomny. Wczoraj był jeszcze badany. Policja ze względu na dobro śledztwa nie chce ujawniać szczegółów sprawy. Wiadomo, że do rozboju doszło, kiedy listonosz obsłużył już większość swojego okręgu. Trwa ustalanie, ile pieniędzy mogło paść łupem napastników.
Napadnięty listonosz jest jednym z najstarszych we Włocławku, od ponad 30 lat pracuje w zawodzie. Listonoszką była też jego żona, dziś jest już na emeryturze. - To, co się stało, jest dla nas ogromnym szokiem. Jesteśmy po prostu zdruzgotani - mówi o wydarzeniu Katarzyna Wieniecka, dyrektor Oddziału Rejonowego Centrum Poczty we Włocławku. - Napadnięty listonosz od dawna pracował w tym rejonie, wszyscy go znali. Mógł go zaatakować tylko ktoś obcy.
więcej w "Nowościach Włocławskich"