Windą do Unii nie wjedziemy
Brudne, zapuszczone, obdrapane i śmierdzące - jeżdżenie windami we włocławskich wieżowcach często nie należy do przyjemności. Co roku spółdzielnie wydają na remonty wind tysiące złotych.
Gdyby nie to, że jestem chora i mam poważne problemy z poruszaniem się, wcale nie korzystałabym z windy - zastrzega pani Krystyna, mieszkanka bloku przy ul. Łanowej. - Winda w naszym bloku od lat nie była wymieniana. Jest brudna i obdrapana, zwłaszcza po weekendzie na podłodze jest pełno śmieci i niedopałków. Żeby tego było mało, dla niektórych winda pełni funkcję toalety. To skandal!
Ulubieńcami wandali są szczególnie stare dźwigi. Najchętniej podpalają przyciski i niszczą drzwi. - Na 40 dźwigów w ubiegłym roku aż dziesięć zostało zdewastowanych - mówi Waldemar Sękalski, zastępca dyrektora ds. eksploatacji we Włocławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Naprawa uszkodzonych dźwigów kosztowała nas ponad pięć tysięcy złotych. O wszystkich tych przypadkach informowaliśmy policję. W tym roku wandale wyrwali poręcz w nowej kabinie, co kosztowało nas kolejne 620 zł. Jeżeli chodzi o porządek, nasi pracownicy sprzątają windy dwa razy w miesiącu, jeśli jednak zachodzi taka konieczność, także częściej.
więcej w "Nowościach Włocławskich"