Pasażerowie autobusów MPK narzekają na młodzież, która na siłę zapewnia im rozrywkę w postaci swojej ulubionej muzyki puszczanej z telefonu komórkowego. Niestety, w większości przypadków nie działają ani prośby, ani groźby. - Młodość ma swoje prawa, ale starość chyba też - mówi pan Janusz, emeryt. - Te dzikie rytmy są dla mnie uciążliwe. Kiedyś poprosiłem trzy dziewczęta, żeby przynajmniej słuchały ciszej, ale zaczęły się ze mnie naśmiewać.
Pasażerom dokuczają także wulgaryzmy, których w wielu utworach nie brakuje. - W drodze z pracy odbieram córkę z przedszkola i do domu jeździmy autobusem, a wraz z nami uczniowie pobliskiej szkoły - mówi pani Agnieszka. - Nie chcę generalizować, ale na sam widok chłopców w kapturach mam dreszcze. Zakładają nogi na fotele, włączają polski hip-hop usiany wulgaryzmami i najwyraźniej szukają zaczepki. Moje dziecko wszystkiego słucha, a ja boję się zwrócić im uwagę, że sobie tego nie życzę.
Głośna muzyka przeszkadza także młodzieży, która czas w autobusie chce wykorzystać na naukę. - Czasem mam ochotę wstać i powiedzieć: fajnie, że mama kupiła ci nowy telefon, szkoda, że nie wystarczyło na słuchawki - mówi Aneta, studentka z Włocławka. We Włocławku do tej pory nie ma pomysłu, jak walczyć z problemem.
więcej w "Nowościach Włocławskich"