Tłum klientów na parkingach
Miejsc dla samochodów brakuje już nawet na placach strzeżonych. Włocławianie, którzy chcą być spokojni o swoje auta, zanim znajdą wolne płatne miejsce, najpierw muszą długo czekać.
Właściciele parkingów strzeżonych we Włocławku mówią otwarcie - nie musimy się reklamować, klientów nie szukamy, mamy ich nawet za dużo. Przekonał się o tym pan Artur, mieszkaniec ulicy Ostrowskiej.
- Gdy zmieniłem auto, od razu chciałem ustawić je na parkingu strzeżonym, ponieważ poprzednie, które zostawiałem pod blokiem, zostało dwukrotnie uszkodzone przez wandali - mówi właściciel kilkuletniego opla. - Nie spodziewałem się jednak, że poszukiwania parkingu będą tak trudne. Jeden z okolicznych placów był cały zajęty, nawet nie było o czym rozmawiać z właścicielem. Na drugim zaproponowano mi jedynie wynajem dobowy, co kosztowało mnie 8 złotych dziennie. Był to absurd, poprosiłem właściciela, żeby odsprzedał mi to miejsce na stałe, ale odmówił, chyba że zapłacę tyle, ile by zarobił w przeliczeniu za dobę.
Wynajem za dobę to dla parkingowych złoty interes. - Trzy, cztery miejsca zawsze zostawiamy wolne, dla kierowców dobowych, bo na tym zarabia się najwięcej - mówi parkingowy z os. Kazimierza Wielkiego. - Doba kosztuje 10 zł, natomiast miejsce wykupione na cały miesiąc 75 zł. Na brak klientów nie narzekamy. Na biurku mamy po kilkanaście numerów telefonów od potencjalnych klientów, którym musieliśmy odmówić. Proszą o telefon, gdy jakieś miejsce się zwolni.
więcej w "Nowościach Włocławskich"