Może radni pomogą rozwiązać problem?
Wtorek, tuż przed godziną 14.00. Przed pokojem, w którym za chwilę rozpoczną dyżur radni z okręgu nr 2, czeka kilkanaście osób. Niektórzy są tutaj po raz pierwszy, inni kolejny raz będą potrzebować porady czy wskazówek w rozwiązaniu problemów.
A jest ich niemało. Zdecydowana większość wiąże się z brakiem mieszkania i pracy.
Sytuacji, w której piętrzą się problemy, często towarzyszy bezradność.
Każdy problem, z którym interesanci zawracają się do radnych ma wymiar bardzo osobisty i dlatego mieszkańcy niechętnie wypowiadają się przed mikrofonem. Pierwszy raz korzystam z dyżuru radnych, dowiedziałam się o nim od Jarosława Hupało, którego znam i wiem, że pomaga także młodym ludziom. Dużo dobrego słyszałam o radnym i dlatego przyszłam prosić o pomoc mówiła pani Ania Do radnego, który dyżurował nadrabiając nieobecność w sierpniu, przyszedł także mężczyzna, który miał zamiar porozmawiać "jak belfer z belfrem". Nie chciał jednak zdradzić, jaki ma problem. Często bywam w urzędzie i stąd wiem, że radni mają w określone dni dyżury. Liczę na konkretną rozmowę powiedział
Pozostali mieszkańcy woleli zachować w tajemnicy te sprawy, z którymi zwracali się do radnych. Jestem zbyt zdenerwowana, aby z panią rozmawiać kwituje jedna z mieszkanek Inna decyduje się powiedzieć tylko kilka słów o swojej sytuacji. Jestem tutaj po raz kolejny. Jeżeli dostanę niekorzystną dla mnie decyzję, to zrobię wszystko by uchronić siebie i dzieci przed wyrzuceniem nas z mieszkania. Zdaję sobie sprawę, że zrobiłam zaległości w opłatach czynszowych, ale jak ma się do wyboru zapłacić rachunek czy kupić chleb, to wybiera się jedzenie dla dzieci mówiła ze łzami w oczach jedna z kobiet, która ma tyko dorywczą pracę Czy znajdzie się jakieś korzystne rozwiązanie dla matki samotnie wychowującej dzieci? O tym napiszemy wkrótce.