We Włocławku brakuje miejsc parkingowych. Ciasno jest nie tylko w centrum. Także mieszkańcy osiedli mieszkaniowych mają kłopot, gdzie zostawić auto. Parkingów i zatok postojowych jest bowiem za mało. Samochody więc stoją na chodnikach, pieszojezdniach, przed wejściem do klatek schodowych, na łukach drogi. Wszędzie, gdzie jest kawałek wolnego miejsca. I są wyścigi - kto pierwszy postawi samochód, ten lepszy.
Mieszkająca na osiedlu Południe Maria Karbowska nie ukrywa, że po pracy jedzie prosto do domu, żeby zaparkować przed blokiem, zanim zrobią to sąsiedzi. - Gdy docieram do domu o szesnastej, mam szansę na miejsce przed oknami swego mieszkania mówi. - Jak się spóźnię, zostawiam auto na parkingu przed supermarketem, ale cały czas sprawdzam, czy nie zwolniło się miejsce bliżej domu.
Ponieważ miejsc na osiedlach jest za mało, między właścicielami aut często dochodzi do pyskówek. Awantura gotowa, gdy ktoś zaparkuje na tyłach wieżowca przy placu Wolności. Mieszkańcy wymogli na Włocławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej powieszenie przed wjazdem na osiedle znaku zakazującego parkowania obcym, ale niewiele to pomogło. - Parkuje kto chce, a Straż Miejska nie reaguje - żalił nam się niedawno Tomasz Sawoni.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl