Ponadto poszukujące pożywienia ptaki niszczą także kwiaty na placu Wolności. - Pasażerowie oczekujący na autobus, szczególnie w okolicy budynku SDH, lubią rzucać ptakom okruszki lub specjalnie w tym celu kupują bułki - mówi pani Anna z Os. Kazimierza Wielkiego. - Mnie osobiście te ptaki odstraszają i brzydzą. Ostatnio jedna staruszka piła jakąś zupę ze skwarkami, które wypluwała na chodnik, a ptaki jadły. Ohyda. Resztki jedzenia są pożywką dla robactwa, ale kto by się przejmował. Wsiadają do autobusu i odjeżdżają, a inni muszą na ten bałagan patrzeć.
Gołębie stają się uciążliwe także dla mieszkańców okolicznych kamienic. - Ptactwo dobiera się do roślin w doniczkach, na balkonach i parapetach mamy ptasie odchody, w mieszkaniu zdarzają się pióra - wylicza pani Jadwiga, mieszkanka bloku przy placu Wolności. - Ludzie wypoczywający na ławkach lub oczekujący na autobus nie zastanawiają się, gdzie ptaki przesiadują resztę dnia. Codziennie dokarmiając, przyzwyczajają je do tego rejonu, a my cierpimy.
Stanowczo przeciwny dokarmianiu ptaków jest także włocławski ratusz. - Bywało, że ptaki przyzwyczajone do dokarmiania w okolicy dywanów kwiatowych podgryzały rośliny i musieliśmy zasadzać kolejne - mówi Zdzisław Koziński, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM. - Aby tego uniknąć, ustawiliśmy na placu Wolności tabliczki zakazujące dokarmiania ptactwa. O pomoc poprosiliśmy również Straż Miejską, która w wypadku łamania zakazu miała pouczać lub karać mieszkańców.
więcej w "Nowościach Włocławskich"